background
logotype
image1 image2 image3

Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 212

 „Którejś czerwcowej niedzieli (roku z pamięci nie ustalę) wybraliśmy się we troje, to znaczy z panią Zofią i Genowefą, do „domu nad łąkami”. Był bardzo pogodny ranek, był podmiejski pociąg i nastrój swawolnych wagarów, był wreszcie u kresu wycieczki ten dom już stary, obszerny, niegdyś zapewne wygodny, dziś dość zniszczony, poutykany lokatorskimi z przydziału rodzinami. Przyjął nas pan Surowcew, mieszkający tam na straży dawnych pamiątek entuzjasta kultury w ogóle, a rodziny Nałkowskich i jej tradycji w szczególności.

Trochę dobrowolny i bezinteresowny kustosz, trochę kolekcjoner-oryginał, zabłąkany w dzisiejszość z rzewnych, staroświeckich przekazów typ żarliwego, romantycznego społecznika o wrażliwości artysty, człowiek ze śpiewną, kresową wymową – borykał się pan Surowcew z mnóstwem przeszkód i trudności, by dom i ogród utrzymać w dobrym stanie, co więcej, by tę siedzibę przekształcić w Muzeum Nałkowskich. (I pewnie do dziś, po dziesiątkach petycji, rezolucji, uchwał, decyzji, po dziesiątkach różnych odmian projektu zasadniczego, jeszcze się o to bije…). Zebrało się trochę gości, bliskich duchowi miejsca, dzień minął rzewnie i wspomnieniowo, a wieczorem, w pobliskim Liceum Szklarskim, odbyła się uroczystość zamknięcia roku szkolnego, przygotowana jako impreza artystyczna z udziałem Zofii Nałkowskiej. (I znów to potrącenie pamięci, ten obraz pani Zofii wśród młodzieży chciałby się rozwinąć w cały łańcuch skojarzeń – pani Zofia czytająca pierwsze nieśmiałe próby adeptów pisarstwa… odwiedziny dziecięcych wycieczek z prowincji u niej w domu, z naiwnymi laurkami, z bukietami kwiatów…).”

W. Mach, Myśli o nieobecnej, (w:) Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej, Warszawa 1965, s. 212

Share
2020  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template