background
logotype
image1 image2 image3

Magdalena Goik

Czytaj więcej: Magdalena Goik

Wczesna proza Nałkowskiej to jednak znacznie więcej niż popularny romans. Bohaterki powieści, "panny na wydaniu", poszukują bowiem siebie i własnej przestrzeni, zarówno w wymiarze fizycznym (w sensie dosłownym – własnego pokoju, mieszkania, domu), jak i w wymiarze egzystencjalnym – tej intymnej przestrzeni, gdzie mogą być tym kim chcą. Miejsca, które same według własnych pragnień mogą porządkować i nazywać. Po rozstaniu z Rygierem, Zofia jest już świadomą swego wyboru, zawodową pisarką. Jej status samotnej rozwódki utrzymującej się wyłącznie z pisania nie dawał poczucia stabilizacji, ani emocjonalnej, ani materialnej. (…) Wciąż obawia się, że nie wystarczy jej pieniędzy na codzienne wydatki, często żyła na kredyt pożyczając pieniądze od rodziców. (…) Narzeka także, że jeśli „do jesieni nie skończy powieści, nie będzie miała z czego żyć”. Obawa przed możliwością nie ukończenia pracy związana była z tym, że niełatwo jej było zasiąść do pisania, ponieważ uważała, że codzienność absorbuje człowieka mnóstwem drobnych spraw, a tworzenie wymaga całkowitego zaangażowania intelektualnego i emocjonalnego. Nałkowska w ogóle uważała, że pisanie przychodzi jej z trudnością, traktowała je jako rzemiosło, choć nie pozbawione pierwiastka duchowego, a nawet czegoś mistycznego, co istnieje poza nią, poza twórcą. Ona sama zaś jest tylko narzędziem czy medium, którego zadanie polega na przekazywaniu.

Magdalena Goik, Zofia Nałkowska [fragm..],
(w:) Magdalena Goik, Kobiety w literaturze,
Warszawa, Bielsko–Biała 2009, s. 81–82)

Czytaj więcej: Magdalena Goik

Sylwia Chutnik

Czytaj więcej: Sylwia Chutnik

„Można wyobrazić sobie przyspieszone bicie serca Zofii, kiedy jako dwudziestodwulatka wchodziła na mównicę w czasie warszawskiego Zjazdu Kobiet w 1907 roku. Atmosfera jest wzniosła, wszak wszystkie zgromadziły się, aby świętować czterdziestolecie twórczości Elizy Orzeszkowej. Rygierowa (bo wtedy już zamężna) staje, patrzy na tłum debatujących kobiet i zaczyna mówić. Najpierw krytykuje starsze koleżanki, że rozmawiają od trzech dni o rzeczach oczywistych, a nie mają odwagi zająć się prawdziwymi problemami. Na przykład „zmianą cenzusu cnoty”. Pierwszy dzwonek prowadzącej obrady przerywający referentce – halo, a cóż to za słownictwo. Ale Zofia mówi dalej. Ze podpisuje się, co prawda, pod nadaniem praw wyborczych i równouprawnieniem w każdej dziedzinie życia, ale wymaga od „porządnych kobiet”, aby zaczęły mówić swoim własnym głosem. I przestały dzielić kobiety. 

Czytaj więcej: Sylwia Chutnik

Agata Tuszyńska

Czytaj więcej: Agata Tuszyńska

Była już przygotowana fałszywa kenkarta, artystycznie – że sam by się takiej roboty nie powstydził – wykonane aryjskie dokumenty, jego nowa tożsamość. Opracowano cały plan. Miał go w Drohobyczu „aresztować” człowiek w mundurze gestapowca i przewieźć w bezpieczne miejsce. Do gajówki w podkieleckich lasach. Nałkowska i jego przedwojenny wielbiciel Truchanowski odnaleźli legendarnego w podziemiu Jura–Gorzechowskiego (jej byłego męża), który miał już za sobą podobną akcję. W przebraniu, wydając rozkazy nienagannym berlińskim akcentem wyprowadził z Pawiaka dziesięciu więźniów skazanych na śmierć. Teraz miał ocalić tylko jednego. I to takiego, który jeszcze nie wie o całej akcji. Trzeba go więc o wszystkim uprzedzić, przygotować na tak nadzwyczajną sytuację. Żeby się nie przestraszył, nie targnął na swoje życie. A najpierw – przekonać do ucieczki.

Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Warszawa 2015, s. 173

Wiesław Budzyński

Czytaj więcej: Wiesław BudzyńskiPoczątek lutego w Zakopanem. Schulz przesyła [Zofii Nałkowskiej – dop.] specjalny podarunek: „Od Brunona jego książka przez niego dla mnie ilustrowana i własnoręcznie oprawiona w brązowy jedwab”. 

Ta przesyłka będzie miała dalsze niespodziewane następstwa…

Alfred Łaszowski opowiadał, jak to zazdrosny i wściekły przyjaciel Nałkowskiej – przyszły mąż – Bogusław Kuczyński na jej oczach podarł ów przesłany przez Schulza manuskrypt „Sklepów cynamonowych” z jego rysunkami. Schulz prosił później Łaszowskiego podczas wizyty u Nałkowskiej, aby z nim został, bo on się boi być z Kuczyńskim sam na sam w jednym pokoju. Wyraźnie powiedział, że się boi…

Czytaj więcej: Wiesław Budzyński

Jarosław Iwaszkiewicz

Czytaj więcej: Jarosław Iwaszkiewicz

Przychodzi mi na pamięć takie oto jedno lato, zamknięte w puszczach leśnych nad rzeką Teterewem, dżdżyste i grzybne, mokre i samotne; miałem wtedy szesnaście lat. Cóż za objawienia! W leśnej głuszy brzmiały wówczas beethovenowskie sonaty, grane na prastarym fortepianie, i – jak błyskawice, rozjaśniające duszne i burzliwe niebo – książki. Repertuar ich może wyda się dzisiejszej młodzieży nieco naiwny lub przestarzały, ale dla moich szesnastu lat to były wstrząsy niezapomniane. A w tym wieku czyta się przecież bez żadnego wyboru, pochłania wszystko, co pod rękę wpadnie. "Wiosenne Wody" Turgieniewa, "Bracia Karamazow", "Portret Doriana Graya", "Gotyckie Pokoje" Strindberga, "Ad Astra" Orzeszkowej i Romskiego – tytuły książek bezładnie cisną mi się na usta. Trudno mi było wówczas ustalić ich hierarchię. A i dziś jeszcze z tą lekturą związanych jest dla mnie tyle afektów, tyle namiętności, że niełatwo mi jest wśród nich przebierać i jakąś hierarchię między nimi ustalić. Jeżeli do tego dodamy pierwsze objawienia poezji francuskiej i rosyjskiej, Moréasa i Błoka – można będzie zrozumieć, czym się stało owo lato.

Czytaj więcej: Jarosław Iwaszkiewicz

Zofia Kucówna

 

Czytaj więcej: Zofia Kucówna

Pogrążyłam się w Nałkowskiej. Lubię ją za to, że nie była dogmatyczna, lecz zawsze postępowa, chcąca nadążyć za nowym. Nic z oportunizmu, o który ją posądzano. Po tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym, mimo że włączyła się w „nowe” bardzo aktywnie, w latach najgorszych, bo pięćdziesiątych jako jedyna, na Zjeździe Literatów, broniła autonomii pisarza, jego nieskrępowanego, a wówczas kwestionowanego prawa do wyboru tematu i odpowiadającej mu formy. Jednym słowem swobody twórczej, jako kardynalnego warunku umożliwiającego twórcy wypełnienie swej roli społecznej. Ona jedna! Zawiedli ci, którzy teraz są tacy do przodu i wydają na innych wyroki.

Czytaj więcej: Zofia Kucówna

Marek Edelman

Czytaj więcej: Marek Edelman

Ważną rolę w powstaniu tej książki (Edelman pisze ją od razu, z marszu, gdy tylko znajdzie się w Łodzi) odgrywa Zofia Nałkowska.

Edelman: – To jednak ona pierwsza pisała o Holocauście. I to jak!

– Ale ona nie tyle pisała, że to Żydzi ginęli. Raczej, że wszyscy ludzie ginęli.

– Nie, "Medaliony" są wyraźnie o Holocauście. Ta rzecz na mnie zrobiła kolosalne wrażenie. I to w tamtym czasie, kiedy wszystko jeszcze dobrze pamiętaliśmy. Wiecie? Ona bardzo ciężko pracowała nad każdym zdaniem. Widziałem jej bloknotes: na każdej kartce z pięć linijek i każde słowo na reszcie kartki wiele razy poprawiała. Tę jej maleńką przedmowę do mojego "Getto walczy" dostawałem od niej przez trzy dni, bo ciągle miała coś do poprawienia. Oj, to była piękna kobieta. Biust, wszystko na miejscu. Fajna. Pamiętam jak dziś, jak przyszedłem do niej pierwszy raz, przyjęła mnie w takiej pięknej różowej, fildekosowej koszuli nocnej… Nadzwyczajna. Była damą. I jaka odważna. Wystarczy zresztą, że potrafiła napisać "Medaliony". Dzisiaj takich pisarek już nie ma. Mówią o niej, że karierę robiła. Może i tak, ale zawsze się zachowywała w porządku. Jak się zna taką osobę, to się jej kłania.

Czytaj więcej: Marek Edelman

Joanna Olczak-Ronikier

Czytaj więcej: Joanna Olczak-RonikierÓw legionista, pełen uwodzicielskiego wdzięku, deklamujący pannom po francusku Musseta, to postać prawdziwa, Gucio Beylin, syn Flory. W roku 1915 miał dwadzieścia sześć lat i stopień doktora praw uzyskany na Sorbonie. Zaraz po wybuchu wojny został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej – tajnej organizacji militarnej stworzonej przez Piłsudskiego. Później był w Legionach. Nie wiem nic o jego bojowych wyczynach. Za to często wspomina go Zofia Nałkowska w swoich Dziennikach z tamtych lat. Czy miał z nią romans? Chyba tak, choć pisarka wzdychała, że nie jest stworzona do miłości efemerycznej.

Czytaj więcej: Joanna Olczak-Ronikier

2017  Muzeum Nałkowskich  globbersthemes joomla template